Ciąża, a motywacja i dieta to generalnie trudny temat.

Nie chciałabym się wypowiadać za ogół kobiet, opowiem tylko o swoim dotychczasowym doświadczeniu. Pewnie jest wiele aspektów, które mnie nie dotknęły, ale też pewnie sporo, które są bliskie innym kobietom spodziewającym się dziecka.

Jak to było u mnie? U osoby, która całe życie stara się być fit, a trening to nieodzowny element dnia.

Bez wątpienia i zastanowienia wiem, że dziecko od samego początku było moim marzeniem. Jeden mały aspekt w życiu, który pozwoli mi utworzyć upragnioną rodzinę. Staram się doceniać życie dookoła, wiele już mam i to, co mnie otacza w zupełności mi wystarcza. Mąż, rodzina i przyjaciele to priorytet w moim życiu. Chcę spełniać się jako kobieta, żona, matka i przyjaciółka. Powoli wszystko zamienia się w realny świat, ale czy wszystko wygląda tak kolorowo?

 

W najmniej oczekiwanym momencie dowiedziałem się, że jestem w ciąży i co? I od razu zalała mnie fala zakazów:

  • nie możesz ćwiczyć,
  • nie możesz kawy,
  • nie możesz wina,
  • nie możesz się przemęczać.

Trochę mnie to dobiło, bo zawsze byłam zdania, że ciąża to nie choroba!
Skąd nagle tyle negatywu? Jak odnieść się do tego wszystkiego?

 

Nie możesz ćwiczyć!

To dla mnie zabójstwo? Jak kobieta, która już będąc w ciąży, podnosi na treningu swoje maksymalne obciążenia, nagle ma zaprzestać aktywności fizycznej? Wprowadzono mnie w błąd. W błąd, który wybił mnie z rytmu na kilka dni. Postanowiłam coś z tym zrobić i zaczerpnąć wiedzy od specjalistów w tej dziedzinie.
Obecnie trenuje w częstotliwości takiej samej jak poprzednio, jednak zmieniło się mocno moje obciążenie, tempo wykonywania ćwiczeń i niektóre ćwiczenia jak np. podciąganie wykreśliłam z mojego planu treningowego.

To duża odpowiedzialność i nie chciałabym nikomu dawać dobrych rad, jak dokładnie ćwiczyć. Ja słucham swojego ciała! To ono mówi mi jeżeli coś jest nie tak, to ono daje mi znak, że mogę iść dalej.

Cel główny: omijam mięśnie brzucha i ćwiczenia w leżeniu na brzuchu.

 

Nie możesz kawy!

Czytałam wiele artykułów na ten temat i nie jest ona zakazana. Znowu ukazuje się tu mądrość organizmu, bo są dni, kiedy wypiję małą filiżankę, a są dni kiedy nie mogę patrzeć na kawę. Ponownie stawiam na słuchanie swojego ciała. Generalnie cieszę się, że tak się stało. Kawa dotychczas była elementem przyjemności, nie traktowałam jej jako napój pobudzający. Kawę zastąpiłam zdrowymi sokami.

 

Nie możesz wina!

Ups… Jakieś 1,5 roku? Szok! Wino, przyznam się kocham! Na co dzień nie ma to dla mnie zupełnie znaczenia, ale kiedy przychodzi weekend i znajduję się w gronie znajomych, trochę żal ściska 🙂

Jak staram się do tego podchodzić?

Detoks organizmu! To czas, kiedy ciało może odpocząć, to czas kiedy należy mu się regeneracja. Woda nie zatrzymuje się na skutek przebytej imprezy, a skóra nie traci swojego koloru. Życie dopiero się zaczyna, będzie jeszcze czas na piękne chwile z kieliszkiem wina 🙂

 

Nie możesz się przemęczać!

Tu pojawia się kolejny problem, bo jestem nadwyraz aktywną osobą. Nie potrafię stać w miejscu. Zawsze dążę do określonego celu. Zawsze chce więcej i mocniej, a sił powoli zaczyna brakować.

Jak sobie z tym radzę?

Wybieram priorytety i planuje każdy swój dzień. Czasem spotykam się z podśmimechiwaniem osób, które mnie znają osobiście, że nie można się ze mną spontanicznie umówić, ale to nie jest tak.

Kiedy na głowie jest tyle rzeczy do zrobienia, a liczba minut w ciągu dnia jest mocno ograniczona, staram się realizować najważniejsze zadania. Kiedy planuje swój tydzień, zapisuje je w swojej świadomości i łatwiej przychodzi mi ich wykonanie. Kiedy mam plan, staram się po równo rozłożyć ważne dla mnie wartości jak: praca, pasja, rodzina i przyjaciele, edukacja i odpoczynek. Mam wgląd w to, na co spożytkuje swój czas i dążę do utrzymania balansu. Kiedy ludzie są Twoimi prawdziwymi przyjaciółmi, zrozumieją 🙂

 

Jak zmienia się motywacja do diety i treningu podczas ciąży?

Nie jest łatwo! Jeżeli chodzi o dietę, nie mam problemu. Długo przed ciążą wdrożyłam zdrowe odżywiania, co mam wrażenie spowodowało, że nie ciągnie mnie do słodkości. Nie oznacza to jednak, że czasem głowa kusi do zgrzeszenia. Jestem tylko człowiekiem i zwykle w niedziele jem to, co mam podane u babci na stole 🙂 Wiem, że nie ma to większego znaczenia, patrząc jak odżywiam się w pozostałe dni tygodnia. Teraz nie dbam tylko o siebie, dbam też o drugiego człowieka i staram się dostarczać mu jak najwięcej dobrych witamin i minerałów.

Druga istota rzecz w odżywianiu podczas ciąży to fakt, że treningi zmieniły swoją intensywność. Kiedy w głowie siedzi fakt, że nie mogę już porządnie się zmęczyć i spalić kalorii, samoistnie powstanie motywacja, by zwracać uwagę na to, co jem. To moja droga to utrzymania zdrowej sylwetki.

A co z treningiem?

Przyznam szczerze, potrzebuję więcej motywacji! Dlaczego? Nudzi mnie trochę ten ograniczony zestaw ćwiczeń, który jest dla mnie bezpieczny. Staram się zdobywać wiedzę, co jeszcze mogę wykonać. Jednak nie oszukujmy się, nie jest to zakres moich marzeń. Musiałam się mocno przestawić, głowę również! Jednak tutaj również staram się znaleźć pozytyw i jestem wdzięczna za to, że nie muszę np. leżeć w domu. Przebywam stale z ludźmi, którzy są zajarani sportem i czerpię od nich energię.

Kiedy chcę zrobić trening, ale brakuje mi małego kopniaka, motywuję Was. Zaczynam z Wami rozmawiać, pytam jak Wam idzie i wiecie co? To mnie nakręca! Motywacja rośnie!

Są też dni kiedy najchętniej położyłabym się do łóżka i zakryła się kocem po same uszy. Wiem wtedy, że moje ciało po prosu tego potrzebuje. Nie walczę z tym! Czasem wystarczy godzina i czuje się jak nowonarodzona 🙂

 

Drogie mamy i przyszłe mamusie! Jestem strasznie ciekawa jak to u Was wygląda. 

Co mnie ominęło, a co mnie jeszcze czeka? 

Podzielcie się proszę w komentarzu swoimi wrażeniami.

 

 

 

Loading...