Cześć!

Czy jesteś osobą, która łatwo daje się namówić na kolorowe preparaty, mające poprawić Twoją figurę, usprawnić jelita czy przyśpieszyć metabolizm? Jeżeli nie – świetnie! Za chwilę dowiesz się kolejnych ciekawych rzeczy. W przypadku, kiedy Twoja odpowiedź brzmi „tak”, najwyższa pora coś zmienić, a dokładnie sposób podejścia do planu odżywiania. Im więcej Twojej świadomej pracy, tym zdrowszy organizm, a co za tym idzie: energia, chęć do działania, motywacja i spełnianie marzeń.

Wiedz, że probiotyki to żywe bakterie, które posyłasz do jelita grubego z nadzieją, że wykonają tam kawał dobrej roboty. Pamiętaj o tym jednak, że aby tam dotrzeć muszą zmierzyć się z kąpielą kwasową w żołądku i sokami trawiennymi. Aby skutecznie wykonać swój cel w jelicie grubym, zmuszone są do pracy  przeciwko wielu mikroorganizmom. Jak widzisz, probiotyki muszą wiele przejść zanim zaczną spełniać swoją funkcję, dlatego postaraj się dostarczać je w dobrej jakości. W ogromnym skrócie mówiąc, probiotyki potrzebne są do budowania zdrowej flory bakteryjnej, która odpowiedzialna jest za funkcjonowanie Twojego organizmu. To jak się czujesz i ile masz energii w dużym stopniu zależy od jelit, dlatego zachęcam Cię do zastosowania w swoim planie żywieniowym poniższych produktów.

 

 PRODUKTY BOGATE W PROBIOTYKI

 

Jogurt

Produkt, który możesz skonsumować na wiele sposobów. Co ciekawe, badania pokazują, że jogurt pełnotłusty jest zdrowszy niż też niskotłuszczowy, gdyż wykazuje mniejsze ryzyko otyłości i chorób takich jak cukrzyca typu 2. Ważną dla mnie rzeczą (mam nietolerancję laktozy), jest fakt, że proces fermentacji rozkłada laktozę, więc w jogurcie jest jej znacznie mniej niż w mleku. Unikaj jednak kolorowych jogurtów zwłaszcza tych z napisem „jogurt o smaku truskawkowym”, który w życiu nie widział truskawki. Ja najczęściej dodaje go do koktajli.

Ser

W moim jadłospisie żółty ser już dawno został skreślony. Dlaczego? Ponieważ zawiera mnóstwo tłuszczów nasyconych. Ale czy to się tyczy każdego sera?  Zapewne wiesz, że markety przepełnione są produktami seropodobnymi, na których etykiety nie zwracamy uwagi.  Znajdziesz tam również mieszanki serów i inne wymysły ludzkie. W serach przetworzonych praktycznie nie ma żadnych żywych bakterii. Co możesz robić? Zanim cokolwiek włożysz do swojego koszyka, dowiedz się skąd pochodzi ser, jaki ma skład i niestety przeznacz na zakup tego produktu kilka złoty więcej. Wiedz, że spore ilości aktywnych kultur znajdziemy w serach typu: gouda, mozzarella, feta, cheddar, serku wiejskim, a także serze z niebieską pleśnią. Moja rada? Wprowadź sery do swojego jadłospisu ale rób to z umiarem.

 

Kiszona kapusta

W marketach pierwszą pułapka jest „kwaszona kapusta”, a nie ta o którą nam chodzi – kiszona. Zwróć na to uwagę. Staraj się wybierać tę z sprawdzonych źródeł, najlepiej od gospodarza lub skorzystaj z uprzejmości babci. Możesz też sama zrobić taką kapustę, a przepis znajdziesz poniżej.

Kiszona czerwona kapusta (jeden słoik o pojemności 500 ml)

200 g startej marchewki
300 g drobno poszatkowanej kapusty
1/2 małego jabłka, obranego, bez gniazd, starte lub pokrojone w drobną kostkę
1/2 łyżeczki nasion kminku
1 łyżeczka nasion kopru
1 łyżeczka nasion kolendry
2 łyżeczki soli morskiej

Przed przygotowaniem warzyw nałóż gumowe rękawice, by nie poplamić dłoni. Włóż marchewkę do dużej miski razem z kapustą i jabłkiem. Dodaj przyprawy oraz sól i wcieraj je dokładnie w warzywa, aż zaczną puszczać soki. Następnie mocno dociskaj warzywa dłońmi.

Włóż mieszankę do odkażonego słoika. Zostaw około 2 cm przestrzeni u góry. Trzeba mocno docisnąć warzywa, by były całkowicie zanurzone w sokach. Możesz użyć odkażonego kamyka. Zostaw kapustę w temperaturze pokojowej na maksymalnie 3 tygodnie, a co najmniej 3 dni. Przez pierwsze 2-3 dni codziennie otwieraj słoik, by uwolnić dwutlenek węgla. Jeżeli zauważysz, że mieszanka wysycha, wymieszaj 1/2 łyżeczki soli ze 100 ml wody i dolej do słoika. Nie przejmuj się jeśli na powierzchni powstaną „grzyby”. Możesz je usunąć, tak samo jak wierzchnią warstwę warzyw. Kapustę przechowuj w lodówce.

 

Ocet jabłkowy

Pewnie jesteś zaskoczona, ale tak! Ocet jabłkowy ma wpływ na Twoje jelita. To fermentowany pokarm, który zyskał wielką popularność. Picie octu przed posiłkiem pomaga kontrolować poziom cukru we krwi i zapobiega jego wahaniom ponieważ zawarty w occie,  kwas octowy hamuje aktywność disacharyzy, enzymu, który rozkłada skrobię i cukry złożone. Pij ocet rozcieńczony z wodą albo sokiem lub używaj go do sałatek. Kilka przepisów znajdziesz tutaj.

Winegret jabłkowy

1 łyżka musztardy francuskiej
1 zmiażdżony ząbek czosnku
2 łyżki octu jabłkowego
1 łyżeczka octu balsamicznego
6 łyżek oliwy

 

 

Ciekawa jestem Twoich spostrzeżeń w temacie zdrowych jelit. Pamiętaj, że każdy jest indywidualnością i zawsze powinnaś obserwować swoje ciało aby wyciągać trafne wnioski. Chętnie dowiem się, co sądzisz na temat powyższych probiotyków, dlatego daj znać w komentarzu.

 

Pozdrawiam, Edyta.

 

FACEBOOKINSTAGRAM

Loading...