Tydzień 12 – Moja przemiana

Cześć!

To już trzeci wpis z nowego cyklu „Moja przemiana”, a jednocześnie 12 tydzień mojej metamorfozy. Przyznam, że rozpoczął się dosyć leniwie. Dlaczego? Do Gdańska wróciliśmy dopiero w niedzielę późnym wieczorem i uważam, że każdy z nas powinien pozwolić sobie na takie „chwile nicnierobienia” (o ile przy dziecku w ogóle takie istnieją ;)).

Zwykle, kiedy mamy ten czas na odpoczynek, nie wykorzystujemy go na regenerację, a znajdujemy sobie inne rzeczy do zrobienia. I niestety ja też jestem tego typu człowiekiem, co tak grzecznie powiem – nie potrafi siedzieć na dupie. Ten poranek był jednak zupełnie inny – spokój, bez pośpiechu, zabawa z synkiem i przytulanki.

Każdego dnia macierzyństwo otwiera mi oczy na coś innego. Patrzę na samą siebie, jak na zupełnie innego człowieka. Człowieka, który żyje totalnie bez stresu, bo czym tu się stresować, kiedy patrzy się na tą małą uśmiechniętą buźkę? Aby jeszcze bardziej wzmocnić swój dobry nastrój, wykonałam afirmację wdzięczności, a raczej przeczytałam to, co mam zapisane w telefonie. Nieco więcej o tym opowiem poniżej.

W takim błogim stanie udaliśmy się  na spacer przywitać się z morzem. Udało mi się nawet przeczytać kilka stron książki (zawsze mam przy sobie coś do poczytania – uwielbiam się relaksować w ten sposób!). Obecnie wgłębiam się mocno w temat mięśni brzucha i tego, jak je prawidłowo ćwiczyć.

Tak, tak, dobrze widzisz! Będąc trenerem przez tyle lat, myślałam, że potrafię je dobrze aktywować podczas swojego treningu, ale to dopiero ciąża otworzyła mi oczy na to, jak ważne jest prawidłowe oddychanie poprzez opuszczenie żeber i jak istotne jest rozluźnienie miednicy dla prawidłowego przepływu powietrza.

Będąc w tym temacie, zadam Ci przy okazji pewne pytanie. Czy zdarza Ci się „wciągać” brzuch? Przestań to robić! W ten sposób zaburzasz prawidłową pracę narządów wewnętrznych. Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła podzielić się z Tobą moja wiedzą w tym zakresie, jednak zanim to zrobię, muszę dokładnie przetestować na sobie.

 

 

Od poniedziałku również wystartowała kolejna edycja Metamorfozy Online. Możesz do nas dołączyć 1 listopada bądź jeszcze załapać się na FIT WEEKEND METAMORFOZA.

Grupa dziewczyn codziennie na zamkniętej grupie motywuje się do działania. Obiecałam im, że im nie odpuszczę, więc zdarza mi się pomęczyć je SMS’ami 🙂 Taka będę upierdliwa!

Dlaczego tak postępuje? Bo zależy mi na ich przemianie. Zarobek idzie swoją drogą, ale najważniejsze jest dla mnie to, abym widziała efekty swojej pracy i satysfakcję z osiągnięć dziewczyn. Codziennie wypełniamy taki dziennik motywacji, który sprawdzam w każdą niedzielę.

 

A to moje dwie podopieczne, które zaskoczyły mnie swoimi osiągnięciami w poprzednich wyzwaniach 🙂 Musiałam wstawić tutaj te zdjęcia, bo jestem szalenie dumna z ich pracy!

 

Wtorek: POWER TRENING + Warsztaty

Uważam, że w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny, więc to, że na swojej drodze spotkałam Karinę z pewnością ma jakiś głębszy sens. O kim mowa?

Odkąd zaczęłam przebywać częściej w Gdańsku (czyli miejscu, gdzie nikogo nie znam), całkiem przypadkiem w sklepie „Mama i ja” poznałam Karinę, która ma podobną historię do mojej (ciąża oznaczała przeprowadzkę do Gdańska z powodu pracy partnera). Jesteśmy w tym samym wieku, obie dopiero poznajemy Trójmiasto i mało kogo tu znamy, nasze maluszki różni dosłownie miesiąc czasu i obie lubimy ćwiczyć.

Wspominam tu o niej, bo to właśnie Karina zawsze odnajduje różne ciekawe warsztaty dla mam i dzięki niej uczestniczyłam już w dwóch takich wydarzeniach. Mimo tego, że takie spotkania spotykają się z różnymi opiniami, warto brać w nich udział z kilku względów:

  • zawsze dowiesz się czegoś ciekawego,
  • możesz dopytać osoby prowadzące o interesujące Cię kwestię,
  • spotykasz się z innymi mamami,
  • możesz uzyskać kontakty do potrzebnych lekarzy i specjalistów,
  • wyjdziesz z domu 😉

Wtorek to również dzień treningu (umówiłam się z mężem, że mam dla siebie 2 h).  To kolejna rzecz, która wymaga od nas wiele zrozumienia, przedyskutowania i zaplanowania i czasem, jak to w normalnym związku, występują kłótnie. Jednak cel jest zawsze jeden – znaleźć rozwiązanie dla obu stron! 

Szczerze? Zrobiłam dość mocny trening BODY WORKOUT z obciążeniem! Musiałam „dać sobie w kość”, oczywiście te treningi to zaledwie 1/4 tego, co robiłam poprzednio, ale jestem cierpliwa!

 

Środa: deszczowa pogoda!

Cały dzień pogoda nam nie sprzyjała, więc zostaliśmy z Tymkiem w domu, co dla mnie jest niezmiernie trudne. Jednak takie momenty wykorzystuję nie tylko na zabawę z maluszkiem, ale również na swoją edukację.

Trenuję swój słuch poprzez audiobooki i powtarzanie interesujących mnie zdań do mojego maluszka. W ten sposób Tymek cały czas słyszy mój głos i widzi mamę, a ja zyskuję wiedzę. Nie jest to dla mnie prosty, gdyż całe życie twierdzę, że jestem wzrokowcem, dlatego kiedy maluszek słodko śpi w moich ramionach, włączam YouTube z interesującymi mnie kanałami motywacyjnymi.

 

Czwartek – Sobota to naprawdę aktywne dni 🙂

Wykonałam dwa spacerki. Trening siłowy wykombinowałam tak, że wysłałam maluszka z tatą na USG bioderek, a sama po drodze wysiadłam obok siłowni. Podczas spacerów zwykle włączam e-booka, słucham muzyki i daje wolność mojej kreatywności (zwykle wtedy przychodzą mi do głowy różne fajne pomysły), wykonuję telefony do bliskich mi osób lub po prostu słucham natury.

 

        

 

A tak nawiązując do tematu, czy wiesz ile kalorii spalasz spacerując?

Ostatnio wczytałam się w bardzo ciekawy i potwierdzony badaniami artykuł, który mówi o tym, że średnio na 1 km spalasz, tyle kalorii, ile ważysz.

Podam Ci przykład: 

1 km = 62 kcal (tyle obecnie ważę) Podczas ciąży nabrałam 13 kg, ale teraz mam już 1 kg mniej niż wcześniej.
8 km = 496 kcal

Utrzymaj zdrowe odżywianie i bądź fit 🙂

 

Na tym zdjęciu wydawać by się mogło, że jestem spełniona i zadowolona. Bo jestem! Spełniona, jako mama, ale są też momenty, kiedy po prostu najzwyczajniej jest mi smutno. Jakie to momenty? Właśnie takie, jak słoneczna sobota, kiedy na deptaku widzisz same spacerujące rodziny, a Twoja jest bardzo daleko. Jestem dość wrażliwą osoba (nie potrafię powstrzymać łez nawet na komedii romantycznej) i sentymentalna, lubię tradycję i rodzinne zwyczaje, dlatego czasem ciężko mi żyć w nowym mieście i liczyć momentami tylko na swoje towarzystwo.

Znasz to uczucie? Co wtedy robisz? Ja chwytam za telefon i dzwonię do moich bliskich! Zawsze pomaga 🙂 Takie momenty skłaniają mnie do przemyśleń na temat życia i stosunków międzyludzkich. W takich też monetach robię bardzo proste zadanie, którego nauczyłam się na szkoleniu Kamili Rowińskiej.

Afirmacja wdzięczności! Przestań narzekać i widzieć tylko to, co złe, a doceń to, co posiadasz! Jeśli chcesz wiedzieć więcej na ten temat, daj mi znać 😉

Loading...